Etykiety

1/4 mili (1) Alina Janowska (1) Amsterdam (5) Andrzej Wajda (1) Andrzej Zahorski-przyjaciel (1) Apartamentowiec Złota (2) Apple (1) autko elektryczne (1) Babcia (1) Barbórka (1) Bemowo (1) Biedroń (1) Bielany (1) Blog Forum (2) Blogerzy (1) Boże Narodzenie (1) Brachlewo (1) Bułgaria (1) Centrum Wystawiennicze w Amsterdamie (1) czekolada (1) Debata polityczna (1) Demonstracja (1) domy na wodzie (1) dryft (1) Dziadek (1) dzieciństwo (1) Emerytury (1) Ewa (1) Festiwal Kultury Żydowskiej (1) Fontanny (1) FSO (1) Garbus (1) Gdańsk (2) Gołymin (1) Góry Riła (1) Głowacki (1) Hotel Krasnopolski (1) Jola (1) Kieleckie (1) Kino Tuszyński (1) Kobieta (1) Kolega Przemek (1) Kopcie (2) Król Norwegii (1) Królowa (1) ksiądz (1) Kucembów Góry Świętokrzyskie (1) Kwidzyn (1) Lamborghini Gallardo (1) lód (1) Manifa (2) Manifestacja (1) Marek Varisella (2) Mark Webber (1) Marsz Niepodległości (1) Mensa (1) Morze Czarne (1) Most Północy (1) Most Siekierkowski (1) Motława (1) Nasza Klasa (1) Obama (1) Osiek (4) Otylia (1) Park Fontann (1) Park Żeromskiego (1) Pałac Kultury (1) Pałac Prezydencki (1) Pensjonat (1) Pereca (1) Plac Wilsona (1) Pomorze (1) Praca (2) Premier (1) Przemek (1) Rodopy (1) Rowery (2) Skoda (1) Skoda Citygo (1) Skuter (1) Smoleńsk (1) Spotkanie klasowe (1) Spółdzielnia mieszkaniowa (1) Stadion Narodowy (2) Stan Wojenny (1) Starówka (1) syn (1) Targi Kosmetyczne (1) Targi Książki (1) Tusk (1) TV Trwam (2) Viola (2) Wakacje (1) Warszawa (2) Wielkanoc (1) Wieś (1) Wigilia (1) wiosna (1) Wisła (1) Wujek (1) wędkowanie (1) You Tube (1) Zawody wędkarskie (1) Zima (1) Zośka (1) Łyżwy (1) święto Królowej (1) Żelazowa Wola (2) Żoliborz (2) żurawie (1)

niedziela, 3 czerwca 2012

Pensjonat na Cytadeli&Znikające miasto

Violka miała być w Warszawie na tydzień Na początku sierpnia. Wyszukała w Internecie pięknie położony pensjonat na Warszawskiej Cytadeli czyli Żoliborzu Oficerskim.    
            Najładniejsza i najelegantsza część Żoliborza. Kaskady zieleni, doborowi sąsiedzi( Andrzej Wajda,, Krzysztof, Zanussi, Alina Janowska, Krzysztof Piesiewicz itp.) Przy samym parku na Cytadeli.
         Dogadała się z właścicielką, że wpłaci zaliczkę 150 zł.  To było 22 lutego 2012 roku co widać na pokwitowaniu. Ponieważ ja mieszkam niedaleko to uzgodniliśmy z Violą i Tą właścicielką pensjonatu, że ja po prostu te 150 zł zaniosę.
         No i zaniosłem, chwilę porozmawialiśmy, pochwaliłem pensjonat i wróciłem do domu.
Pond tydzień temu Viola  napisała mi, że z różnych powodów nie może do Polski przyjechać.
Przy najmniej w tym terminie.
I uzgodniła z właścicielką, że ja te 150 zł odbiorę. Do sierpnia bardzo dużo czasu, to na pewno znajdzie klientów.
         Idę do tej pani pogwizdując sobie, wpuszcza mnie do swojego domu i tak do mnie mówi:
 „Proszę pana jak pan mi 22 lutego wręczył 150 zł jako zaliczkę na pobyt Violi u mnie to tam nie było 150 zł, tylko 140. I od razu mi się zrobiło nieprzyjemnie”
                Ja po prostu zbaraniałem na te słowa! I powiedziałem, że to niemożliwe, żona mi dała dwa banknoty i pani podpisała, że przyjmuje 150 zł.  Pomyślałem  też dlaczego wtedy do mnie czy do Violi nie zadzwoniła z tą informacją??? Lub maila nie napisała???
Po prostu zbaraniałem!!!
A ona dalej mi mówi, że ja napiszę , że otrzymałem z powrotem 150 zł. a ona mi odda 140!!!
               I zrobiłem tak, bo się obawiałem, że mogę tych pieniędzy w ogóle nie zobaczyć.
I poszedłem sobie z powrotem do domu już nie pogwizdując.
Teraz pytania jaki mnie trawiły?
Dlaczego ta  pani tak oszukała? To zamożna osoba. Czy te 10 zl. Spowoduje, ze się jeszcze bardziej wzbogaci?  Tam nie mieszkają ludzie biedni!
Przecież jak by powiedziała Violi i mnie, że potrąca jakąś sumę z tej zaliczki to JA BYM TO ZROZUMIAŁ! I się nawet z tym liczyliśmy. Ale w taki sposób oszukiwać???
I mnie przedstawiła, że ja ją chciałam oszukać na 10 zł!
       A tak zrobiła sobie antyreklamę. A przy okazji i dostało się bogu ducha mojej ojczyźnie. Bo po opowiedzeniu tego usłyszałem epitety: „W tym kraju to każdy chce oszukać każdego”
A fotki z ulicy Kaniowskiej na Żoliborzu Oficerskim gdzie ta pani ma pensjonat. Pani ‘uczciwa inaczej”
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ!
Pokwitowanie z datą 22.02.2012

Ulica Kaniowska Na Żoliborzu Oficerskim.  Na tej ulicy jest ten pensjonat. Ale nie na tych fotografiach. Fotki mojego autorstwa.


Tydzień temu poszedłem sobie na spacer po starej znikającej warszawskiej Woli.
To była dzielnica robotnicza i przemysłowa.
       Teraz powstają biurowce i drogie apartamenty.
Zanika duch miasta, zanika przemysł. Warszawa z miasta przemysłowego staje się miastem urzędniczym.
       A na Woli mieściły się takie zakłady jak Róża Luksemburg, Kasprzak, Waryński, Nowotko i inne pomniejsze. Ja pracowałem w zakładach imienia Róży Luksemburg. Zakład wybitnie kobiecy. 85% załogi to kobiety.
Może dlatego ma dobre kontakty z różnymi kobietami, dziewczynami???:):):)
Pamiętam gwar i wysypujący się tłum ludzi z tramwajów i śpieszący się do pracy!
       A te ulice na filmie i fotkach to Pereca, Żelazna, Waliców.
Tu mieszkała tak zwana „Zastawa Wolska” czyli szemrane i bardzo szemrane towarzystwo.
Co nie jeden zakład karny zwiedzili w Polsce...poznałem te towarzystwo pracując właśnie w Róży Luksemburg. I kiedyś to opiszę, by ocalić od zapomnienia.
       Czy może istnieć silne państwo bez przemysłu? Nie nie może!
Zobaczmy jaki jest przemysł za Odrą. Tam nikt nie zaorywał fabryk, Unowocześnili, zautomatyzowali i dostosowali do wymogów rynku.
U nas się po prostu zamyka, kasuje. Tak po prostu jak pionki na szachownicy.
Nie sztuka jest zamknąć fabryki! Sztuką jest przetrwać, unowocześnić i sprostać wymogom konkurencji! 
Fabryki były otoczone wianuszkiem kooperantów. Ich też szlag trafił.



Znikające budynki Woli. Ostatni Mohikanie starej, żywej Warszawy.


Najbardziej na mnie zrobił wrażenie napis na klatce schodowej. Bo zazwyczaj są wulgarne napisy. Coś takiego zobaczyłem po raz pierwszy!


I proszę krótki film z tej części Woli zwanej Mirowem




Violka złożyła mi wypowiedzenie. Nie specjalnie czuła bluesa pisząc  bloga.
A ponieważ uważam, ze nic na siłę robić nie można to rezygnację przyjąłem. A  miałem inne wyjście?
Violu dziękuję za współpracę. Trochę przy Tobie odpocząłem:)
Teraz w redakcji sam zostałem. Musze się za kimś rozejrzeć....
Bo jestem przyzwyczajony jednak pracować NIE W POJEDYNKĘ:)
Razem można więcej, weselej, przyjemniej i ciekawiej.

Trochę pożegnalnych fotek mojej współpracowniczki. Tu Violka w Rio De Janeiro!

Tu w Wenezueli.........

Tu w Alpach.....


A tu na Karaibach.....Tam własnie bywają moi współpracownicy:) (współpracowniczki)


Pozdrawiam, każdej, każdemu odpowiadam jeśli zostawi czytelny ślad do swojego miejsca w Internecie!


Ps. Zmontowałem filmik o naszym spotkaniu klasowym 25.05.2012 roku. Zapraszam. Miło kameralnie i nie banalnie:)

niedziela, 27 maja 2012

Targi Książki i spotkanie klasowe.

Byłem na Targach książki w Pałacu Kultury.   12 maja 2012. To była za komuny bardzo ważna impreza! I zawsze w maju. Tak jak i teraz. Tylko teraz ranga dużo mniejsza.
       Tam bowiem można było kupić różne książki, wydawnictwa na które się polowało na próżno po księgarniach.  I można było oczywiście zdobyć autografy ulubionych pisarzy.
Dziś książka nie ma takiej rangi jak kiedyś.
Ogólnie bardzo mało średnio czytamy.  Czy temu jest winny pęd życia? Inne media jak tv i Internet?
Nie wiem.
       Za komuny można tez było na targach prywatnie(nielegalnie) :) kupić płyty muzyczne, zagraniczne longpleje.
Stereo dopiero wchodziło. To była nowość.
Facet sprzedawał płytę z bardzo znanym przebojem i bardzo erotycznym jak na tamte czasy „Je t,aime” Ja się go pytam czy to jest stereo a on na to: „Co ty chcesz żeby odgłosy kochającej pary były z różnych kierunków . Przecież razem są na łóżku”
I tu mi wytłumaczył wyższość mono nad steeo:)
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY JE POWIĘKSZYĆ


Profesor Lew Starowicz podpisuje swoje dwie nowe książki. Dla Panów i Pań.

Profesor Kołodko Zaprasza. I jak mu nie wierzyć???


Andrzej Mleczko. Mam Jego kilka książek z rysunkami satyrycznymi. Bardzo sobie cenię Jego humor

Manuela Gretkowska

Profesor Legutko

Grzegorz Miecugow napisała powieść. Sporo dziennikarzy tu si e prezentowało ze swoimi książkami


Zamiast płyty muzycznej z  przebojem "Je t,aime" są inne przeboje i poradniki:)

Urszula Dudziak, muzyczka tez książkę napisała......

W sumie impreza bardzo fajna i potrzebna. Może jest szansa, że czytelnictwo książek w naszym kraju podskoczy???


A to zamienniki dla książek tradycyjnych....... różne czytniki, audiobooki......



Lokalna impreza na Żoliborzu pod tytułem „Otwieramy Żoliborz” To sobie poszedłem. Park Żeromskiego i Okolice.  Byłem w Kinie Wisła. Tam był przegląd starych fotek o Żoliborzu Pana Pawłowskiego, oraz pokaz fotek Pana  Grzegorza Bundy wykonane z okna  z widokiem na Plac Wilsona. 
       Bardzo fascynujące. Z podkładem muzycznym
W Kinie Wisła byłem chyba po raz pierwszy od kilkunastu lat :)
Pod koniec pokazu było pytanie dotyczące nazw Placu Wilsona.  I ja dobrze odpowiedziałem i w nagrodę dostałem tą książkę poniżej

Fantastyczna książka i fantastyczne fotki!


Fort Sokolnickiego w Parku Żeromskiego. Tu się odbywają różne imprezy żoliborskie. Przed rewitalizacją tu było Wojsko Polskie.



25 maja w piątek odbyło się nietypowe spotkanie klasowe. Z naszego liceum 16 na Żoliborzu.
Byłem po raz drugi na takim spotkaniu. Tym razem w kościele na Bielanach. Dlaczego? Otóż jeden z nas Wojtek(ale nie ja!) jest księdzem i proboszczem tej parafii.
       Odprawił dla nas mszę, była i komunia a potem po prostu przyjęcie w ogródku na plebani.
Było lepiej niż super. Atmosfera kameralna, swobodna. Spotkałem się po raz pierwszy z Maćkiem ps .”Klekot” Z Maćkiem należeliśmy do ZHP, jeździliśmy na obozy harcerskie.
Ksiądz Wojtek to tezżmój kolega z podwórka W Jego piwnicy mieliśmy ciemnię fotograficzną. I przy okazji ta piwnicę opróżniliśmy przez jedną zimę z różnych przetworów w wekach. Najsmaczniejsze były ogórki.
Kościół na Bielanach jest nieduży, piękny, zabytkowy. Otoczony Lasem Bielańskim
Plebania też bardzo fajna. Obejrzeliśmy podziemia kościoła.
       Wojtek na pewno jest bardzo dobrym proboszczem. Nowoczesnym, oddanym swojej pracy.
Jeśli jest taki jak był w szkole i na podwórku to LEPIEJ NIE TRZEBA
Wielkie podziękowanie dla Wojtka za przyjęcie i dla kolegów i koleżanek, którzy to  spotkanie przygotowali.
A Jurkowi za podwiezienie kawałeczek do domu w towarzystwie wiecznie uśmiechniętej Lidki
Czyli do następnego??????
Wszystkim komentatorom zawsze odpowiadam. Warunek pozostawienie czytelnego adresu!


Ksiądz Wojtek, proboszcz parafii na Bielanach. Kolega z podwórka, podstawówki i liceum. Pracował tez na Syberii! Więc jest zahartowany jak najlepsza stal!


Przepiękny kościół na Bielanach pośród Bielańskiego Lasu. Probostwo Wojtka


Po lewej stronie siedzi Maciek ps. "Klekot. Mieszka od wielu lat w USA. Trochę narzekał, że sam mieszka w wielkim domu bo rodzinka poszła w świat. Obyśmy my wszyscy mieli tylko takie kłopoty. Po prawej stronie ksiądz Wojtek. Ja w środku


Krzysztof ze swoją żoną i koleżanką ze szkoły. Są razem tyle lat i nadal bardzo zakochani.  żona Krzyśka się podnosi, żeby wziąć kieliszek a On na to:  "usiądź kochanie, ja Ci sam podam"
Jak w komedii! Ale to prawda. I wszystkim tu zaglądającym życzę takiej więzi!


Przyjęcie na plebanii zrobione własnym sumptem, czyli składkowe.


Msza u Wojtka. Na pierwszym planie po prawej stronie mama koleżanki Mirki. Ma prawie 90 lat i sporo energii i bardzo elegancka! Życzę wszystkim takiego zdrowia i elegancji.


Ksiądz Wojtek ma na plebani owcę i właśnie ją drapię


I fajny osiołek na plebani:):)


Przyjęcie w ogrodzie i w środku na plebani też było




Zwiastun filmu o naszym spotkaniu klasowym Zapraszam!
video


To już jest koniec możemy iść:) Dziękuje i do zobaczenia!
Vojtek


niedziela, 20 maja 2012

Moja dzielnica Westerpark i festyn żarcia .


Dzielnica amsterdamska Westerpark na przełomie czasu z przemysłowej  -zmieniła się na mieszkalna. Około 35 tys. dusz mieszka tu, 65 % mieszkań -nie większych powierzchnia 60 metrów kwadratowych, dzielnica ludzi młodych i bardzo narodowościowo zróżnicowana . 
        I kompletnie zakichana siec sklepowa. Ale ze my, przylepieni terytorialnie do Jordanu dzielnicy i do centrum - raptem dziesiec minut na piechotę - stad jakoś nikt nie narzeka. Nazwa wzięła się od parku  o nazwie -Westerpark. W przeszłości   tereny gazowni i przemysłowe i ciekawostka : Z pod budynku  obecnego dzielnicowego prezydium rady miasta, odjechał pierwszy pociąg z Amsterdamu do Harlemu. 1886 rok.
       Pamiętam jak kupę lat temu przypadkowo znalazłam się tu .Jedno co stwierdziłam : Tu można filmy o wojnie kręcić bez budowy dekoracji! Dramat tu był.
Przede wszystkim zamknięta stara gazownia, budynki, jakieś ruiny nie zamieszkałe , stuletnie budowle gdzie kiedyś były maszyny parowe regulujące wodę do miasta i kanałów, spichlerze i dalej park gdzie wieczorem straszno było przechodzić. Na dzielnicy Westerpark stało 130 wiatraków! (sto lat temu!!!)
Władze miasta musiały cos z tym fantem zrobić .
I zrobili .
       Trwała ta metamorfoza z 25 lat, ale efekt godny podziwu i dumy! Przede wszystkim postanowili  -nic nie burzyć, a remontować. Historyczne   -  za wszelka cenę uchować , co nie historyczne  -z ziemia równać i nowe, stad w miejscu byłych hangarów stoi dziś dumnie Meander budowla . Gdzie kiedyś piachy i pola - ekologiczna dzielnica czerwonych budynków mieszkalnych ,dosłownie topiąca się w zieleni. Gdzie kiedyś plac -skwer ,punkt spotkań prostytutek ulicznych, narkomanów i najróżniejszych typów z pod ciemnej gwiazdy- ogromny podziemny parking a plac zagospodarowany i oddany dzielnicowej dzieciarni- ku rozpaczy mieszkańców okolicznych, bo wrzask tam , latem non stop.
       Dzielnica Westerpark nagle stała się modna i każdy nagle zapragnol tu mieszkać. Mieszkania  (50 metrow kwadratowych) bez windy ale w cenie nagle . 200 tys euro ……no może uda ci się. Obecnie kryzys i recesja i spacerując po dzielnicy ma się wrażenie ze polowa stoi do kupienia. Dodaje z przekąsem a złośliwie : Cały Amsterdam stoi do kupienia!!!!
       Gdzieś  tam wyczytałam, ze ponoć tu na mojej dzielnicy najwięcej singli mieszka.   ????
Tez tu - jest bardzo duża - siec amsterdamskich studio art. Malarze, rzeźbiarze , muzycy, twórcy  w sztuce różnorodnej.  Ale ukoronowaniem dzielnicy jest park nasz i nowa, młoda, prężna rada parku!

       To obecnie miejsce kulturalno rekreacyjne ,  studio TV, restauracyjki, galerie sztuki, kawiarnie ……ze starej gazowni zrobili cudna i wspaniale akustyczna, sale koncertowa  - a za zagospodarowanie parku - jakąś tam ważną europejska nagrodę dostaliśmy.
       I wczoraj spacerując po mojej dzielnicy wchodzę do parku a tam festyn żarcia!!!  Garko kuchnie na kolkach  -się zjechały propagując własne wyroby i smakołyki. Pyszności !!!!! Miałam wrażenie ze wszyscy mieszkańcy Westerpark z domów wyszli. Pogoda nagle słoneczna i cudna. Muzyka, śpiewy ,żarcie i picie . Spotkałam Stanleya, Surinamczyk blisko dwu metrowy , uśmiechnięty dookoła twarzy własnej , serdeczna dusza, nagle mówi mi ze na tej dzielnicy mieszka od…..84 roku. Naturalnie umówiłam się z nim na gadanie bo Stanley to chodząca historia Westerparku.  
Tak jak wczoraj było słonecznie i bardzo ciepło , dzis pada i pada i popaduje - o czym donoszę wam niedzielnie rozleniwiona.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Plac zabaw dla dzieci

Meander i dzielnica eko w zieleni


Ciekawostka: Na mojej dzielnicy- najmniejszy hotelik Amsterdamu. Za 300
eurociow (dwie nocki) możesz tu spac w tym domku apartamencie. 


Migawki z festynu , dzieciaki zaraz do wody sie ochłodzić. Od prosaczka z
rozna do kawiaru -wszystko było!



Nie wyrzucajcie starych ubikacji mozna na donniczki przerobic jak na
zdjeciu.  


Spotkałam Stanleya, Surinamczyk blisko dwu metrowy , uśmiechnięty dookoła twarzy własnej , serdeczna dusza, nagle mówi mi ze na tej dzielnicy mieszka od…..84 roku. 


A Vojtek dodaje od siebie, że dał nowy wpis w  www.vojtekopowiada.blogspot.com 
W następny weekend wpis daje tu Vojtek


sobota, 12 maja 2012

Majowy weekend&Bartek z Kopci&Król Norwegii

W tym roku dość późno pojechaliśmy na pierwszy weekend na wieś. To i tak cud, że udało mi się żonę namówić.
       Ma bardzo dużo pracy, klientów. Jest dobra w tym co robi.
Ale zdaje mi się, że jest pracoholiczką:) Lepiej to chyba jednak niż alkoholiczką:)
       Północne Mazowsze, okolice Pułtuska.
Wędkowanie, fotografowanie, czytanie książek( Jola) i to co cię chce:)
Pojechałem na pobliski staw raniutko. Budzik sobie nastawiłem na 3 rano. Jest wtedy jeszcze ciemno. Proszę zobaczyć na minifilmiku.
video


Potem zaczyna się świt. Jak już wędki zarzucone(dwie) to słońce wschodzi i robi się takie piękne i czerwone! I bardzo szybko szybuje w górę . Widać to gołym okiem.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ!
Wschód słońca. Jak wędkuję to słońce mam za plecami

Pierwsze brania są najczęściej rano. Złapałem tego dnia w sumie trzy liny.
Ale wypuściłem do wody bo do końca czerwca linów do domu nie zabieramy, bo mają tarło i przychodzą na świat młode linki. To niech sobie przychodzą. Trzeba im to umożliwić.
Złapałem trzy liny. Około 35 cm każdy. I z powrotem się w wodzie znalazły


Coraz więcej kolegów stosuje nowoczesne metody wędkowania. Za pomocą motoróweczek wynoszących przynętę i zanętę w punkt jaki się chce:)
Motoróweczki zdalnie sterowane.
Ja wędkuję tradycyjnie.
video
Zdalnie sterowana motoróweczka do wynoszenia zanęty i przynęty w dowolny punkt na wodzie. Zobacz tez na filmiku jak fajnie pływa:)


Na wsi w domu przybył nam nowa lokatorka. Suka Psota ze swoją córeczką.
Uniknęła pogromu! Wiecie co się na wsi robi z niepotrzebnymi nikomu szczeniakami i małymi kotkami???
Morduje się w okrutny sposób. I każdy tam o tym wie. To też wiejska tradycja.
Psotka teraz dogaduje się z kotami, które dotychczas u nas rządziły.
video
Suka Psotka ze swoją córeczką. Zapraszam na króciutki filmik


Współlokatorka Psoty


A tu si ę zatrzymujemy i mieszkamy......Okolice miasta Pułtuska. Śliwa i bez przed samym domem.


Jednego dnia skoczyliśmy sobie do Pułtuska z żoną. Jola spotkała się ze swoją kuzynką.
Przyjęła nas kawą, herbatą i ciastkami i sobie pospacerowaliśmy po Pułtusku. Głównie w okolicach Zamku i nad rzeką Narwią.

Zamek w Pułtusku. Mieści się tam teraz Dom Polonii, hotel i super restauracja. Oraz moja żona Jola ze swoją kuzynką Bożeną.

Wróciliśmy do domu szczęśliwie nowym objazdem miasta Serocka. Jest już gotowy i fajnie się jedzie!
Objazd miasta Serocka. Pięknie się jedzie, bez korków i szybciej!


Dostałem taki oto mail: 
 „Witam VojteK.Jestem jednym z mieszkancow wsi Kopcie o ktorej tak piszesz i przedstawiasz na zdjeciach.Chcialem rowniez podzielic sie informacja ze jeden z twoich kolegow Zenon S......... znajdujacy sie na zdjeciu nalezy do mojej bliskiej rodziny,rowniez rozpoznalem drugiego z nich Andrzeja tego najmniejszego z chlopakow na zdjeciu.A do domu pod lasem do ktorego tak jak piszesz czesto chodziles to obecnie ja mieszkam.Pozdrawiam”

I drugi mail od Bartka:
„Witam.Jak zapewne juz wiesz mam na imie bartek jestem bratankiem Zenka i reszty wujkow,czytajac twojego bloga nie moglem uwierzyc ze piszesz o Kopciach a takze o moich bliskich i domie ktory znajduje sie pod lasem.Odpowiadajac na twoje pytanie jak trafilem na twoj blog,szukalem w internecie jakiejs wiekszej notki na temat wsi Kopcie,mieszancow  takze histori i nic naprawde ciekawego nie znalazlem procz twojej opowiesci,ktora czytam kolejny raz i porownuje jak sie to wszystko zmienilo nie do poznania.Ja obecnie przebywam za granica naszego kraju ale bede w lipcu tego roku w polsce na urlopie,wiec serdecznie zapraszam Ciebie wraz zona do domu pod lasem.”

       Bartek to syn Stasi. Stasię doskonale pamiętam! Bo w tej rodzinie było pięciu braci i Stasia jedna!  Wacek, Zenek, Leszek, Jurek i najmłodszy Andrzej. No i Stasia. Tam w dzieciństwie na  wieś jeździliśmy a opisałem to tu: WIEŚ KOPCIE
       Bartek szukał coś na temat  wsi Kopcie w Internecie i trafił na mój tekst. Wystarczy wpisać w Google: Wieś Kopcie Świętokrzyskie  i tak jest mój wpis o wakacjach na ej wsi!
Bardzo się cieszę! To potwierdza konkretnie, ze warto pisać bloga. Że nie pisze się tylko dla siebie i swoich wspomnień.
Dzięki temu mojemu tekstowi  Bartek może zobaczyć, przeczytać o przeszłości swoich rodziców ,  kuzynów i samej wsi Kopcie. Przepięknej wsi wśród jeszcze piękniejszych Lasów Świętokrzyskich.
       Niestety dwoje z rodzeństwa S. Już n ie żuyje. Stasia i Jej brat Zenek a mój rówieśnik i najlepszy Kolega.

Stasiu i Zenku! Owszem na Ziemi Was niema. I mnie kiedyś nie będzie. Ale jesteście w niebie, w sercach i w cyberprzestrzeni.
Spotkamy się tam wszyscy. Tylko kolejność nie znana.
       W lipcu pojedziemy z żoną na wieś, żeby spotkać się z Bartkiem w domu rodziny S na Kopciach. I jeszcze raz wrócą wspomnienia beztroskiego dzieciństwa.....
A na fotce Bartek wraz z żoną w Anglii, oraz Bartek syn Stasi na Kopciach przed domem , w którym i ja sporo czasu spędziłem:)
Dom szanownej rodziny S pod samy lasem. I dawna fotka z kolegami ze wsi Kopcie. Po lewej moje trzy siostry. Najmłodsza nie  żyje. Tak jak ś.p Zenek mój rówieśnik.

Bartek z żoną w Anglii i przed domem na Kopciach. Domem też moich beztroskich wakacji. I ja i moje siostry z kolegami ze Wsi Kopcie w Świętokrzyskiem
By\ło, minęło w sercach zostało. A także na fotkach i w Internecie. I bardzo dobrze!


Przechodziłem sobie koło Hotelu Sheraton. Patrzę a tu dużo policji i kawalkada pojazdów.
       Ale nie za bardzo wiedziałem kogo tak pilnują w Sheratonie.
A ja szedłem Nowym Światem to słyszę wyjące wniebogłosy  syreny aut policyjnych i jedzie jakaś kawalkada. Już myślę ZNOWU JAKAŚ MANIFESTACJA!!!!!!
Ruch zatrzymali...a to się okazało, ze Król Norwegi sobie jechał!
I nawet się nie zatrzymał, żeby ze mną porozmawiać!
       Wasza Wysokość! Korona by Wam z głowy nie spadła z tego powodu. Tym bardziej, że jej nie  zauważyłem.
Jak będę w Norwegii to liczę też na podobne przyjęcie.
      Królem co prawda nie jestem, ale imałem się innych też pożytecznych zawodów:)
I nadal się będę imał bo mamy pracować aż do śmierci.
Życzę Królowi Norwegii fajnego pobytu w Warszawie!
video
Na fotkach po Hotelem Sheraton w Warszawie w oczekiwaniu na Króla Norwegi. I filmik z przejazdu królewskiej kawalkady Nowym Światem.

Pozdrawiam wszystkich Internautów. Każdej, każdemu odpowiadam jak zostawi czytelny ślad do swojego miejsca w necie.
Za tydzień wpis da Violka z Amsterdamu

Ps. Zmieniłem fotkę w nagłówku, bo zbliża się EURO 2012