Violka miała być w Warszawie na tydzień Na początku sierpnia. Wyszukała w Internecie pięknie położony pensjonat na Warszawskiej Cytadeli czyli Żoliborzu Oficerskim.
Najładniejsza i najelegantsza część Żoliborza. Kaskady zieleni, doborowi sąsiedzi( Andrzej Wajda,, Krzysztof, Zanussi, Alina Janowska, Krzysztof Piesiewicz itp.) Przy samym parku na Cytadeli.
Dogadała się z właścicielką, że wpłaci zaliczkę 150 zł. To było 22 lutego 2012 roku co widać na pokwitowaniu. Ponieważ ja mieszkam niedaleko to uzgodniliśmy z Violą i Tą właścicielką pensjonatu, że ja po prostu te 150 zł zaniosę.
No i zaniosłem, chwilę porozmawialiśmy, pochwaliłem pensjonat i wróciłem do domu.
Pond tydzień temu Viola napisała mi, że z różnych powodów nie może do Polski przyjechać.
Przy najmniej w tym terminie.
I uzgodniła z właścicielką, że ja te 150 zł odbiorę. Do sierpnia bardzo dużo czasu, to na pewno znajdzie klientów.
Idę do tej pani pogwizdując sobie, wpuszcza mnie do swojego domu i tak do mnie mówi:
„Proszę pana jak pan mi 22 lutego wręczył 150 zł jako zaliczkę na pobyt Violi u mnie to tam nie było 150 zł, tylko 140. I od razu mi się zrobiło nieprzyjemnie”
Ja po prostu zbaraniałem na te słowa! I powiedziałem, że to niemożliwe, żona mi dała dwa banknoty i pani podpisała, że przyjmuje 150 zł. Pomyślałem też dlaczego wtedy do mnie czy do Violi nie zadzwoniła z tą informacją??? Lub maila nie napisała???
Po prostu zbaraniałem!!!
A ona dalej mi mówi, że ja napiszę , że otrzymałem z powrotem 150 zł. a ona mi odda 140!!!
I zrobiłem tak, bo się obawiałem, że mogę tych pieniędzy w ogóle nie zobaczyć.
I poszedłem sobie z powrotem do domu już nie pogwizdując.
Teraz pytania jaki mnie trawiły?
Dlaczego ta pani tak oszukała? To zamożna osoba. Czy te 10 zl. Spowoduje, ze się jeszcze bardziej wzbogaci? Tam nie mieszkają ludzie biedni!
Przecież jak by powiedziała Violi i mnie, że potrąca jakąś sumę z tej zaliczki to JA BYM TO ZROZUMIAŁ! I się nawet z tym liczyliśmy. Ale w taki sposób oszukiwać???
I mnie przedstawiła, że ja ją chciałam oszukać na 10 zł!
A tak zrobiła sobie antyreklamę. A przy okazji i dostało się bogu ducha mojej ojczyźnie. Bo po opowiedzeniu tego usłyszałem epitety: „W tym kraju to każdy chce oszukać każdego”
A fotki z ulicy Kaniowskiej na Żoliborzu Oficerskim gdzie ta pani ma pensjonat. Pani ‘uczciwa inaczej”
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ!
Pokwitowanie z datą 22.02.2012
Ulica Kaniowska Na Żoliborzu Oficerskim. Na tej ulicy jest ten pensjonat. Ale nie na tych fotografiach. Fotki mojego autorstwa.
Tydzień temu poszedłem sobie na spacer po starej znikającej warszawskiej Woli.
To była dzielnica robotnicza i przemysłowa.
Teraz powstają biurowce i drogie apartamenty.
Zanika duch miasta, zanika przemysł. Warszawa z miasta przemysłowego staje się miastem urzędniczym.
A na Woli mieściły się takie zakłady jak Róża Luksemburg, Kasprzak, Waryński, Nowotko i inne pomniejsze. Ja pracowałem w zakładach imienia Róży Luksemburg. Zakład wybitnie kobiecy. 85% załogi to kobiety.
Może dlatego ma dobre kontakty z różnymi kobietami, dziewczynami???:):):)
Pamiętam gwar i wysypujący się tłum ludzi z tramwajów i śpieszący się do pracy!
A te ulice na filmie i fotkach to Pereca, Żelazna, Waliców.
Tu mieszkała tak zwana „Zastawa Wolska” czyli szemrane i bardzo szemrane towarzystwo.
Co nie jeden zakład karny zwiedzili w Polsce...poznałem te towarzystwo pracując właśnie w Róży Luksemburg. I kiedyś to opiszę, by ocalić od zapomnienia.
Czy może istnieć silne państwo bez przemysłu? Nie nie może!
Zobaczmy jaki jest przemysł za Odrą. Tam nikt nie zaorywał fabryk, Unowocześnili, zautomatyzowali i dostosowali do wymogów rynku.
U nas się po prostu zamyka, kasuje. Tak po prostu jak pionki na szachownicy.
Nie sztuka jest zamknąć fabryki! Sztuką jest przetrwać, unowocześnić i sprostać wymogom konkurencji!
Fabryki były otoczone wianuszkiem kooperantów. Ich też szlag trafił.
Znikające budynki Woli. Ostatni Mohikanie starej, żywej Warszawy.
Najbardziej na mnie zrobił wrażenie napis na klatce schodowej. Bo zazwyczaj są wulgarne napisy. Coś takiego zobaczyłem po raz pierwszy!
I proszę krótki film z tej części Woli zwanej Mirowem
Violka złożyła mi wypowiedzenie. Nie specjalnie czuła bluesa pisząc bloga.
A ponieważ uważam, ze nic na siłę robić nie można to rezygnację przyjąłem. A miałem inne wyjście?
Violu dziękuję za współpracę. Trochę przy Tobie odpocząłem:)
Teraz w redakcji sam zostałem. Musze się za kimś rozejrzeć....
Bo jestem przyzwyczajony jednak pracować NIE W POJEDYNKĘ:)
Razem można więcej, weselej, przyjemniej i ciekawiej.
Trochę pożegnalnych fotek mojej współpracowniczki. Tu Violka w Rio De Janeiro!
Tu w Wenezueli.........
Tu w Alpach.....
A tu na Karaibach.....Tam własnie bywają moi współpracownicy:) (współpracowniczki)
Pozdrawiam, każdej, każdemu odpowiadam jeśli zostawi czytelny ślad do swojego miejsca w Internecie!
Ps. Zmontowałem filmik o naszym spotkaniu klasowym 25.05.2012 roku. Zapraszam. Miło kameralnie i nie banalnie:)
Ps. Zmontowałem filmik o naszym spotkaniu klasowym 25.05.2012 roku. Zapraszam. Miło kameralnie i nie banalnie:)

































































